piątek, 7 marca 2014

Dzień 1 
Ludzie nie myślą o tym co będzie w przypadku apokalipsy.  nieuważni, zabiegani, nie myślą o niczym tylko o pracy, pieniądzach i udanych wakacjach. Też taki byłem studia, praca, dom tak w kółko.  do dniaw którym wszystko się zmieniło. 
-Kurwa, dawaj szybciej!
 Staram się. Do samochodu!- krzyczałem jak opętany. 
Udało się dotarliśmy do auta. Przebiegliśmy przez ogródek przedzierając się przez ludziktórzy chcieli nas zabića nawet i gorzej,chcieli nas zjeść.
 -Stary co tu się dzieje? To jest jakieś chore. To co gadali w telewizji nie trzyma się kupy.-nerwowym głosem pytał Maciej.
 Maciej mój kumpel ze studiów, najbardziej wyluzowany człowiek na świecie teraz wygląda jak strzępek nerwów. Nie potrafi utrzymać papierosa w ustach. Ręce mu się trzęsą.
-
A co ja mam Ci powiedzieć? Co? Cholera ludzie poszaleli to wygląda jak w jakiejś grze. Nawet nie wiem, co o tym myśleć, będzie dobrze stary. To tylko przejściowe na pewno.-uspokajałem go.
 Zawsze potrafiłem myśleć racjonalnie, nawet w ciężkich sytuacjach takich jak ta.
 -To chyba sesji nie będzie co? 
-No chyba nie.  Oboje się zaśmialiśmy. 
Samo pytanie o sesje dawało nadziejęże już jakoś sobie to poukładał w głowie. Wyjazd z miasta nie był łatwy. Wszędzie pełno ciał porozrywanych na kawałki. Zablokowane ulice, choć raz przydała się na coś praca kuriera znalazłem dobrą trasę za miasto. Zapadła noc byliśmy w aucie na skraju lasu. 
-Co teraz? Co piszą w Internecie? Maciek? Powiedz coś do cholery ?!
 -Greg mamy przejebane, tu pisząże to trupyktóre muszą jeść ludzkie mięso. To jakiś wirus czy coś tylko tyle.- Nerwowo spoglądał w telefon szukając nowych wiadomości o tym wszystkim. 
-Tylko tyle? Jak się bronić piszą?- Nerwowo zapalam papierosa. -Ty palisz od kiedy? Ej mam coś! Napastnicy  wrażliwi na uszkodzenia mózgu. Należy uderzyć ich mocno w głowę.-wyglądał nadumnegokiedy to czytał. 
- Od teraz. Uderzyć w głowę. Ekstra. Czym? W tym gruchocie nie ma nawet lewarka. Chociaż…-zacząłem szperać w bagażniku. 
-Mam młotek i klucz francuski. Co wybierasz ? Ja wole młotek.-Wręczam mu klucz do ręki. 
-Wezmę goale tylko na wszelki wypadek nie wyobrażam sobie kogoś zabić Greg. 
-Ja też.-Dodałem z uśmiechem. Wymuszonymale zawsze był to uśmiech. Noc minęła spokojnie spaliśmy na zmianę na tylnym siedzeniu. Podczas mojej warty widziałem kilka autktóre pędziły przedsiebie. Myślałem o tym co my zrobimy. Nie mamy dokąd się udać. Dwaj studenci rzuceni na pastwę przeznaczenia. W wir wydarzeńktóry ich przerasta. Potem sprawdziłem wiadomości. 
-Stary teraz moja kolej na warte zdrzemnij się, przyda Ci się-Usłyszałem głos z tylnego siedzenia. -Tak przyda się i to bardzo. Nawet nie wiesz o czym myślałem przez czas jak spałeś. Stary co my zrobimy? Jest coraz gorzej wiadomości w Internecie już nie  aktualizowane. Ostatnie co dodaliże ugryzienie zmienia w tego stwora. 
-Daj spokój idź spać. Pogadamy rano. 
-Ok. Masz rację. Potrzebuje snu. Zaśniecie zajęło mi chwile. Tej nocy miałem koszmary. Obudziłem się rano. Maciek spał na przednim siedzeniu. Tak minął nam początek końca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz