Dzień 1
Ludzie nie myślą o tym co będzie w przypadku apokalipsy. Są nieuważni, zabiegani, nie myślą o niczym tylko o pracy, pieniądzach i udanych wakacjach. Też taki byłem studia, praca, dom tak w kółko. Aż do dnia, w którym wszystko się zmieniło.
-Kurwa, dawaj szybciej!
Staram się. Do samochodu!- krzyczałem jak opętany.
Udało się dotarliśmy do auta. Przebiegliśmy przez ogródek przedzierając się przez ludzi, którzy chcieli nas zabić, a nawet i gorzej,chcieli nas zjeść.
-Stary co tu się dzieje? To jest jakieś chore. To co gadali w telewizji nie trzyma się kupy.-nerwowym głosem pytał Maciej.
Maciej mój kumpel ze studiów, najbardziej wyluzowany człowiek na świecie teraz wygląda jak strzępek nerwów. Nie potrafi utrzymać papierosa w ustach. Ręce mu się trzęsą.
-
A co ja mam Ci powiedzieć? Co? Cholera ludzie poszaleli to wygląda jak w jakiejś grze. Nawet nie wiem, co o tym myśleć, będzie dobrze stary. To tylko przejściowe na pewno.-uspokajałem go.
Zawsze potrafiłem myśleć racjonalnie, nawet w ciężkich sytuacjach takich jak ta.
-To chyba sesji nie będzie co?
-No chyba nie. – Oboje się zaśmialiśmy.
Samo pytanie o sesje dawało nadzieję, że już jakoś sobie to poukładał w głowie. Wyjazd z miasta nie był łatwy. Wszędzie pełno ciał porozrywanych na kawałki. Zablokowane ulice, choć raz przydała się na coś praca kuriera znalazłem dobrą trasę za miasto. Zapadła noc byliśmy w aucie na skraju lasu.
-Co teraz? Co piszą w Internecie? Maciek? Powiedz coś do cholery ?!
-Greg mamy przejebane, tu piszą, że to trupy, które muszą jeść ludzkie mięso. To jakiś wirus czy coś tylko tyle.- Nerwowo spoglądał w telefon szukając nowych wiadomości o tym wszystkim.
-Tylko tyle? Jak się bronić piszą?- Nerwowo zapalam papierosa. -Ty palisz od kiedy? Ej mam coś! Napastnicy są wrażliwi na uszkodzenia mózgu. Należy uderzyć ich mocno w głowę.-wyglądał nadumnego, kiedy to czytał.
- Od teraz. Uderzyć w głowę. Ekstra. Czym? W tym gruchocie nie ma nawet lewarka. Chociaż…-zacząłem szperać w bagażniku.
-Mam młotek i klucz francuski. Co wybierasz ? Ja wole młotek.-Wręczam mu klucz do ręki.
-Wezmę go, ale tylko na wszelki wypadek nie wyobrażam sobie kogoś zabić Greg.
-Ja też.-Dodałem z uśmiechem. Wymuszonym, ale zawsze był to uśmiech. Noc minęła spokojnie spaliśmy na zmianę na tylnym siedzeniu. Podczas mojej warty widziałem kilka aut, które pędziły przedsiebie. Myślałem o tym co my zrobimy. Nie mamy dokąd się udać. Dwaj studenci rzuceni na pastwę przeznaczenia. W wir wydarzeń, który ich przerasta. Potem sprawdziłem wiadomości.
-Stary teraz moja kolej na warte zdrzemnij się, przyda Ci się-Usłyszałem głos z tylnego siedzenia. -Tak przyda się i to bardzo. Nawet nie wiesz o czym myślałem przez czas jak spałeś. Stary co my zrobimy? Jest coraz gorzej wiadomości w Internecie już nie są aktualizowane. Ostatnie co dodali, że ugryzienie zmienia w tego stwora.
-Daj spokój idź spać. Pogadamy rano.
-Ok. Masz rację. Potrzebuje snu. Zaśniecie zajęło mi chwile. Tej nocy miałem koszmary. Obudziłem się rano. Maciek spał na przednim siedzeniu. Tak minął nam początek końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz